Espresso US - Upadek rządu we Francji - Eugeniusz Romer, Kacper Kita

Układ Sił - Un podcast de Układ Sił

Francuski rząd premiera Michela Barniera został odwołany przez Zgromadzenie Narodowe. Zdecydowały o tym lewica oraz Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Siły te nie zgadzały się na projekt budżetu. Barnier zaproponował w nim podwyżki podatków i obniżenie świadczeń socjalnych, co pozwoliłoby zaoszczędzić 60 mld euro.  Francja jest objęta przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu. Deficyt budżetowy ma przekroczyć w tym roku 6 proc. Dług publiczny stanowi ponad 110 proc. PKB.  Barnier został nominowany na premiera przez prezydenta Emmanuela Macrona na początku września. Stało się to po przyspieszonych wyborach, które także zarządził prezydent. Część polityków uważa, że Macron odpowiada za kryzys polityczny i to on powinien podać się do dymisji.  Według badania na zlecenie telewizji RTL, 64 proc. Francuzów także jest tego zdania. Prezydent zadeklarował jednak jasno, że nie zrezygnuje.  Najbardziej prawdopodobny, choć nie pewny, jest scenariusz podjęcia przez Macrona ponownej próby sformułowania podobnego rządu. Na jego czele mógłby stanąć Sébastien Lecornu, polityk powszechnie szanowany i domagający się zwiększenia wydatków na armię, czego chciała też Le Pen. Lecornu krytykował wręcz decyzję Le Pen podkreślając, że jeżeli budżet nie zostanie przyjęty, zaplanowane zwiększone wydatki na obronność nie wejdą w życie. Drugim wyborem może być Bruno Retailleau, dotychczasowy minister spraw wewnętrznych, który jak na standardy francuskie jest bardzo konserwatywny. Deklarował chęć ograniczenia migracji, jest katolikiem, przeciwnikiem aborcji czy legalizacji małżeństw homoseksualnych. Le Pen trudno byłoby kogoś takiego odwołać - tłumaczy Kacper Kita, redaktor portalu Nowy Ład.