Espresso US - Pogłębia się kryzys na linii Baku-Moskwa - Eugeniusz Romer, Grzegorz Kuczyński

Układ Sił - Un podcast de Układ Sił

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew ostro skrytykował Rosję w sprawie katastrofy azerbejdżańskiego samolotu pasażerskiego. Alijew spotkał się z członkami załogi, którym udało się przeżyć oraz z rodzinami ofiar. Powiedział, że próby zamiecenia sprawy pod dywan przez rosyjskie władze budzą uzasadnione oburzenie. Stwierdził także, że odpowiedzialność za katastrofę spoczywa na rosyjskich władzach cywilnych i wojskowych. Samolot leciał z Baku do Groznego 25 grudnia zeszłego roku. Według wstępnych ustaleń, został zestrzelony przez rosyjską obronę powietrzną. Alijew powiedział, że domaga się w tej sprawie pełnej przejrzystości, przyzwoitego postępowania i ukarania winnych. Prezydent Azerbejdżanu wypowiedział te słowa po rosyjsku, a spotkanie było transmitowane przez telewizję. Wskazuje to, że chciał, by jego głos został usłyszany w Moskwie.  Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z Alijewem wyraził ubolewanie z powodu, jak to określił, tragicznego incydentu. Nie potwierdził jednak, że Rosja jest odpowiedzialna za zdarzenie. W ostatnim czasie Kreml nie poświęcał uwagi sprawie, nie skomentował też słów Alijewa.  Co wstrzymuje Rosję przed wzięciem odpowiedzialności za katastrofę? Przede wszystkim mentalność, Rosjanie nigdy nie przyznają się do winy, a jeśli już jest jasne, że to oni są winni, bagatelizują sprawę. Ma to jednak także wymiar biznesowy – wzięcie odpowiedzialności postawiłoby pod znakiem zapytania bezpieczeństwo lotów do Rosji, co miałoby przełożenie na gospodarkę.  Poza tym wymagałoby to także ukarania winnych, a Czeczenią, a republika ta, rządzona przez Ramzana Kadyrowa, jest niemal niezależna od władz federalnych za zgodą Putina. Żołnierze są pod opieką Kadyrowa i ukaranie ich oznaczałoby konfrontację z nim. A on cieszy się wielkim poparciem Putina - tłumaczy Grzegorz Kuczyński, ekspert ds. wschodnich.